
Gdzie leży dziś środek zaradczy?
Argument doktrynalny
7/16
powrót do spisu treści
<< Poprzedni
Następny >>
Obowiązek rozstrzygnięcia o prawowitości pretendenta do Stolicy Apostolskiej nie może spoczywać na tych, którzy nie wyznają wiary katolickiej. Nie miało to miejsca nigdy w historii Kościoła. To nie heretycy przynosili rozwiązanie różnych kryzysów Kościoła, ale raczej duchowni, którzy pozostawali niezachwiani w wierze.
„Bóg jest jeden” — mówi św. Cyprian — „Chrystus jest jeden; Kościół jest jeden; jego wiara jest jedna; jego lud jest jeden, zjednoczony więzią zgody w jedną solidną jedność ciała. Nie można podzielić tej jedności, ani rozbić struktury ciała, które jest samo w sobie jednym”. [1]
Nie mogą więc istnieć dwa Kościoły, jak niektórzy sobie wyobrażają:
-
z jednej strony Kościół jurysdykcji, legalności i powagi, który choć nie zachował integralnej wiary, to w jakiś sposób zachował prawo do wyboru papieża lub określenia jego prawowitości, a
-
a z drugiej strony Kościół Wiary, który choć posiada Mszę, sakramenty i integralną wiarę, to w niewytłumaczalny sposób nie ma uprawnień prawnych do rozstrzygania wątpliwości dotyczących prawowitości Najwyższego Pasterza.
Taka koncepcja nie jest katolicka. Ta część pasterzy, która niezmiennie zachowała wiarę, zachowała również koniecznie jurysdykcję Kościoła. Posłuchajmy nauczania Jego Świątobliwości Papieża Piusa XII:
„Dlatego ubolewamy nad tym fatalnym błędem i odrzucamy go, popełnianym przez tych, którzy wymyślają sobie wyimaginowany Kościół, jakby był to rodzaj wspólnoty karmionej i kształtowanej przez miłość, i którzy, nie bez pogardy, przeciwstawiają mu inny, który nazywają «prawnym». Wprowadzają jednak to rozróżnienie całkowicie błędnie; gdyż nie rozumieją, że Boski Odkupiciel właśnie z tego powodu chciał, aby założone przez Niego zgromadzenie ludzi było społecznością utworzoną, w swoim rodzaju, jako doskonała społeczmość, wyposażona we wszystkie elementy prawne i społeczne, tak aby zbawcze dzieło Odkupienia mogło trwać na tej ziemi; oraz że, aby osiągnąć ten sam cel, chciał, aby zostało ono wzbogacone niebiańskimi darami i obdarzeniami przez Ducha Pocieszyciela”. [2]
Ksiądz prałat Mauro Cappellari (przyszły Grzegorz XVI) uczy nas:
„To grono pasterzy, które pośród najsubtelniejszych konfliktów, najbardziej bezpodstawnych roszczeń, najbardziej bezprawnych uzurpacji, krótko mówiąc, pośród najgęstszych cieni fanatyzmu, przemocy i ambicji, opiera się im z niepokonaną stanowczością i jako jedyne nie daje się zwieść, stanowiłoby samo w sobie prawdziwy Kościół i posiadałoby zatem znamiona i właściwości nierozerwalnie związane z prawdziwym Kościołem. […] Kościół musi zawsze istnieć tak, jak go ustanowił Chrystus, i dlatego musi zawsze zachowywać, w sposób nie do pokonania, istotną formę swojego zarządzania; ale tego nie ma w tej grupie, która nie opiera się nowościom; dlatego jest to tylko w tej grupie, która się im opiera, i tylko ta grupa będzie w konsekwencji prawdziwym Kościołem”. [3]
[1] Św. Cyprian z Kartaginy, De Catholicæ Ecclesiæ Unitate, 23, cytowany przez Leona XIII w encyklice Satis Cognitum (29 czerwca 1896 r.), nr 5
[2] Papież Pius XII, Mystici Corporis, 65
[3] D. Mauro Cappellari, Il trionfo della Santa Sede e della Chiesa contro gli assalti dei Novatori combattuti e respinti colle stesse loro armi (Wenecja: Giuseppe Battaggia, 1832), 21 (Discorso preliminare, § XII). Dzieło wznowione w czasie jego pontyfikatu.