top of page
MiraculousFishes.jpg

W Soborze Powszechnym mogą uczestniczyć wyłącznie biskupi posiadający jurysdykcję terytorialną.

Zarzuty

1/5

powrót do spisu treści

<< Poprzedni
Następny >>

Aby odpowiedzieć na ten zarzut, należy wziąć pod uwagę trzy zagadnienia:


a) Sobór Powszechny różni się od Niedoskonałego Soboru Powszechnego (o który właśnie zabiegamy), którego rolą jest jedynie zbadanie poważnej sytuacji dotykającej głowę Kościoła oraz, w razie konieczności, zapewnienie, że akt wyboru papieża zostanie przeprowadzony przez właściwych elektorów, a także wykonanie wszelkich innych obowiązków administracyjnych niezbędnych do przeprowadzenia wyboru.

b) Jurysdykcja terytorialna nie może być absolutnie konieczna do udziału w soborze i w wyborze papieskim, ponieważ w przeszłości Kościół przyznawał to prawo osobom nieposiadającym tej jurysdykcji.

c) Minimalna niezbędna jurysdykcja jest albo uzupełniona przez Chrystusa, albo uznaje się ją za zgodną z wolą papieża. Jest to zasada, co do której wszystkie strony już milcząco na to przyzwalają.

 


a) Sobór Powszechny nie jest Niedoskonałym Soborem Powszechnym

[Doskonały] Sobór Powszechny to taki, który zostałby zwołany przez papieża w normalnych okolicznościach i miałby uprawnienia do ustalania zarówno doktryn, jak i dyscypliny. Jednakże Niedoskonały Sobór Powszechny zostałby zwołany bez papieża wyłącznie w celu zapewnienia Kościołowi jego głowy. Św. Robert Bellarmin wyjaśnia różnicę między tymi dwoma rodzajami soborów:


„Odpowiadam, że w żadnym wypadku prawdziwy i doskonały sobór, o jaki tutaj rozważamy, a mianowicie taki, który ma uprawnienia do rozstrzygania kwestii wiary, nie może zostać zwołany bez zgody papieża. Najwyższa władza bowiem spoczywa w głowie, to znaczy w Piotrze, któremu nakazano utwierdzać swoich braci; i z tego powodu Pan modlił się również za niego, aby nie ustał w wierze (Łk 22). Niemniej jednak w tych dwóch przypadkach można zwołać sobór niedoskonały, który wystarczy, by zadbać o Kościół w odniesieniu do głowy. Kościół bowiem bez wątpienia ma uprawnienie do zapewnienia sobie głowy, choć bez głowy nie może rozstrzygać wielu spraw, które może rozstrzygać z głową, jak słusznie naucza Kajetan w swoim małym dziele o władzy papieża, rozdziały 15 i 16; a znacznie wcześniej [nauczano tego] w liście prezbiterów Kościoła rzymskiego do Cypriana, który jest [list] 7, Księga II, wśród dzieł Cypriana. Co więcej, ten niedoskonały sobór może się odbyć, czy to zwołany przez kolegium kardynałów, czy też jeśli biskupi sami, zbierając się w jednym miejscu, zwołają go z własnej woli.” [1]


Dlatego też, gdyby ktoś postawił tezę lub nawet dostarczył ostateczny dowód, że biskupi muszą posiadać jurysdykcję terytorialną, aby Sobór Powszechny był „prawdziwy i doskonały”, nie oznacza to jeszcze bezpośrednio, że taka jurysdykcja jest wymagana od biskupów w przypadku Niedoskonałego Soboru Powszechnego, który jest nadzwyczajnym zgromadzeniem Kościoła, działającym pod wieloma względami „praeter legem.


b) Jurysdykcja terytorialna nie może być konieczna, ponieważ Kościół przyznał prawo do głosowania w wyborach papieskich i do udziału w soborach tym, którym tej jurysdykcji brakuje.

Jest to udowodnione na wiele sposobów.

Po pierwsze, jeśli weźmiemy pod uwagę jurysdykcję niezbędną do przeprowadzenia wyborów papieskich, nie może to być jurysdykcja terytorialna, ponieważ poprzednie wybory były przeprowadzane przez osoby pozbawione jurysdykcji terytorialnej, takie jak kapłani i diakoni. [2]

Po drugie, prawo kanoniczne wymienia wiele rodzajów osób, które nie posiadają jurysdykcji terytorialnej, a mimo to mają prawo do głosu w obradach soboru:


„Kanon 223:

§ 1. Na sobór wzywani są i mają prawo do głosu w sprawach merytorycznych: 

1.° Kardynałowie Świętego Kościoła Rzymskiego, nawet jeśli nie są biskupami; 
2.° Patriarchowie, prymasi, arcybiskupi [i] biskupi rezydenci, nawet jeśli nie zostali jeszcze wyświęceni; 
3.° opaci i prałaci nullius; 
4.° Opatowie prymasi, przełożeni zgromadzeń zakonnych oraz najwyżsi przełożeni zakonów duchownych [instytutów], ale nie innych zakonów [instytutów], chyba że w wezwaniu postanowiono inaczej; 

§ 2. Również biskupi tytularni powołani na Sobór uzyskują prawo głosu w sprawach merytorycznych, chyba że w wezwaniu wyraźnie postanowiono inaczej.


Podczas gdy prawdą jest, że zasady te mają zastosowanie do Soboru Powszechnego zwołanego przez papieża (kanon 222), pozwala to jednak stwierdzić, że skoro jurysdykcja terytorialna nie jest koniecznie wymagana dla wszystkich ważnych głosów w Doskonałym Soborze Powszechnym, nie może być ona również konieczna dla wszystkich ważnych głosów w Niedoskonałym Soborze Powszechnym. Posiadanie jurysdykcji terytorialnej i urzędu nie może być również cechą charakterystyczną biskupa uczestniczącego w soborze. Gdyby tak było, § 223 ust. 2 byłby niezrozumiały, ponieważ biskupi tytularni z definicji nie posiadają jurysdykcji terytorialnej.



c) Minimalna niezbędna jurysdykcja jest albo uzupełniona przez Chrystusa, albo uznaje się ją za wolę papieża. Jest to zasada, co do której wszystkie strony już milcząco się zgadzają.
 

Zadaniem Niedoskonałego Soboru Powszechnego będzie podjęcie decyzji dotyczącej obecnego statusu Stolicy Apostolskiej oraz zapewnienie Kościołowi głowy, jeśli to konieczne; to znaczy wybór nowego, ważnego papieża lub wykonanie wszelkich innych funkcji administracyjnych niezbędnych do realizacji tego zadania. Na przykład sobór będzie musiał wydać ostateczne, publiczne oświadczenie, że Stolica Apostolska jest rzeczywiście wakująca, jeśli tak jest. Takie oświadczenie nie spowodowałoby tego faktu, ale byłoby aktem prawnej roztropności, aby Kościół mógł wyjść poza automatyczne ekskomuniki i milczące rezygnacje z urzędu (które nastąpiłyby ipso facto) i przystąpić do depozycji, a nawet degradacji (jeśli to konieczne). [3]

Sobór może również być zmuszony do ustalenia, czy obecnie istnieją prawowici elektorzy, a w przypadku ich braku – do wyznaczenia elektorów. Wszystko, co wykracza poza te minimalne konieczności, wykracza poza zakres kompetencji soboru.

Są one również nazywane minimalnymi koniecznościami, ponieważ stanowią minimalne wymagania dla dalszego funkcjonowania Kościoła. Kościół nauczał nas, że papież będzie miał ciągłych następców [4] i często podkreślał swoim członkom znaczenie i pilność wyboru nowego papieża:


„Gdy Stolica Apostolska pozostaje nieobsadzona, wyborem najwyższego pasterza i głowy owczarni Pańskiej, który będzie roztropnie i sumiennie kierował Kościołem Katolickim, a który, jako następca błogosławionego Piotra, będzie reprezentował osobę Jezusa Chrystusa na ziemi, jest sprawą najwyższej wagi i najświętszym obowiązkiem.” [5]

„[Wybór nowego papieża jest]... najpoważniejszym zadaniem powierzonym Kościołowi przez Boga.” [6]


Jeśli dojdziemy do wniosku, że Kościół nie może wybrać nowego papieża, zaprzeczamy naszej wierze i twierdzimy, że Kościół nie może dalej istnieć. Jeśli zatem trzymamy się naszej wiary i twierdzimy, że Kościół może wybrać nowego papieża, niezwykle ważne jest, aby Kościół wypełnił ten obowiązek. Ponadto musimy również stwierdzić, że wybór prawdziwego papieża może spoczywać wyłącznie w rękach tych, którzy nadal należą do Kościoła katolickiego.

Jeśli zatem zapytamy, skąd pochodzi jurysdykcja niezbędna do wykonania tych podstawowych, koniecznych działań, odpowiedź brzmi: pochodzi ona albo bezpośrednio od Chrystusa, albo poprzez domniemaną wolę papieża (lub z obu tych źródeł). 

Czytamy u św. Alfonsa Liguori
:


„Wówczas rzeczywiście Sobór Powszechny czerpie swoją najwyższą władzę bezpośrednio od Jezusa Chrystusa, tak jak w czasach wakatu Stolicy Apostolskiej, jak trafnie ujął to św. Antonin.” [7]


A u kardynała Kajetana czytamy:


„W takich sytuacjach, gdy papież zmarł lub nie ma co do niego pewności, jak to miało miejsce na początku wielkiej schizmy za Urbana VI, należy utrzymywać, że w Kościele Bożym istnieje władza przyznania papiestwa danej osobie, pod warunkiem spełnienia niezbędnych wymagań, tak aby sumienia nie pozostawały w zakłopotaniu. W takim przypadku, w drodze delegacji, uprawnienie to wydaje się przechodzić na Kościół powszechny, tak jakby nie było elektorów wyznaczonych przez papieża do reprezentowania go w tym akcie dla dobra Kościoła. Wykazano już bowiem, że troska o Kościół została powierzona przez Chrystusa nie samemu Kościołowi, ale Piotrowi; dlatego też decyzja Piotra, dotycząca przeprowadzenia wyboru w imieniu Kościoła, ma pierwszeństwo zarówno przed decyzją samego Kościoła, jak i przed samym działaniem Kościoła...” [8]


W związku z tym moglibyśmy albo stwierdzić, że Chrystus bezpośrednio obdarzyłby sobór tą minimalną niezbędną jurysdykcją, albo że byłaby to forma jurysdykcji domniemanej (domniemanej zarówno jako wola papieża, jak i wola Boga).

Wszyscy duchowni z grup tak zwanych „tradycjonalistów” żyją obecnie w przekonaniu, że istnieje pewien rodzaj jurysdykcji, który może być albo uzupełniony, albo domniemany dla niezbędnego dobra Kościoła. Ci duchowni, zwani sedewakantystami lub sedeprywacjonistami, którzy wierzą, że nie ma papieża, uważają, że jurysdykcja ta jest im mimo wszystko przyznana w celu sprawowania sakramentów (bez których Kościół byłby upadł). Duchowni z FSSPX lub ruchów „Recognise and Resist” również kierują się wiarą w tę jurysdykcję, ponieważ choć wierzą w istnienie papieża, to jednak powołują się na pewien rodzaj jurysdykcji, która nie jest nadana przez niego ani przez jego zwierzchników, która może być wykonywana niezależnie od jego poleceń, a mimo to służy dobru Kościoła.

Dlatego można stwierdzić, że jurysdykcja Niedoskonałego Soboru Powszechnego nie jest jurysdykcją terytorialną sprawowaną przez biskupów, ale pochodzi bezpośrednio od Chrystusa lub poprzez domniemaną wolę ostatniego zmarłego papieża dla niezbędnego dobra Kościoła
.

Biskupi tradycjonalistyczni nie mogą uczestniczyć w soborze powszechnym, ponieważ nie posiadają zwyczajnej jurysdykcji.

Gdybyśmy jednak przyznali, że jurysdykcja zwyczajna jest konieczna do udziału w Niedoskonałym Soborze Powszechnym, istnieją trzy możliwe odpowiedzi na ten zarzut, które są przedmiotem debaty wśród katolików: z jednej strony są tacy, którzy twierdzą, że biskupi posiadający jurysdykcję uzupełnioną mogą uczestniczyć w takim soborze, ponieważ władza soboru pochodziłaby bezpośrednio od Chrystusa, a nie od władzy poprzedzającej zgromadzenie lub zewnętrznej względem niego. Z drugiej strony są tacy, którzy, idąc za niektórymi teologami przedsoborowymi, twierdzą, że biskupi posiadają jurysdykcję powszechną z racji przynależności do stanu biskupiego w hierarchicznej komunii z Kościołem. Wreszcie istnieje stanowisko, które wyjaśnia, że biskupi otrzymują jurysdykcję niezbędną do pełnienia funkcji pasterzy Kościoła na mocy milczącej i zwyczajowej woli papieża (lub ustawodawstwa papieskiego), która nie może zniszczyć urzędu pasterskiego Kościoła i dlatego zakłada się, że milcząco gwarantuje misję i władzę niezbędną do kontynuowania tego urzędu.

Niniejsza odpowiedź skupi się na wyjaśnieniu tego ostatniego stanowiska, ponieważ eliminuje ta odpowiedź wszelkie dalsze dyskusje na ten temat.

Aby właściwie zrozumieć to stanowisko, należy zrozumieć następujące istotne zagadnienia
:


a) Istnieją potwierdzone historycznie przypadki, w których biskupi zostali wyświęceni bez mandatu papieskiego, a biskupi ci objęli swoje urzędy duszpasterskie.

b) Urząd duszpasterski biskupów tradycjonalistycznych nie jest urzędem istniejącej wcześniej diecezji, ale nie oznacza to, że jest on nieważny: diecezje są instytucją prawa kościelnego, a zatem podlegają zmianom; nie są one wymogiem prawa boskiego.

 


a) Istnieją potwierdzone historycznie przypadki, w których biskupi zostali wyświęceni bez mandatu papieskiego, a biskupi wyświęceni w ten sposób objęli swoje urzędy duszpasterskie.

Oprócz dobrze znanego faktu, że kanoniczne ustanawianie biskupów przez papieża jest prawem kościelnym sięgającym (przynajmniej powszechnie) reform św. Grzegorza VII, prawdą jest, że miał miejsce przypadek bardzo podobny do tych, które miały miejsce w naszych czasach, dokonanych przez arcybiskupów Thuca, Lefebvre'a i kilku innych. Mamy na myśli przypadek św. Euzebiusza z Samosaty, który mianował i wyświęcił proboszczów oraz biskupów tytularnych różnych diecezji prześladowanych przez arian. Św. Euzebiusz podjął tę akcję, nie mając żadnej konkretnej jurysdykcji nad tymi diecezjami, a jednak, daleko od popełnienia aktu schizmatyckiego, był to środek bardzo chwalony przez wszystkich katolików, którzy zawdzięczają św. Euzebiuszowi zachowanie różnych diecezji. Możemy przytoczyć relację ojca Fleury'ego (przeora z Argenteuil i spowiednika króla, zawartą w jego Historii kościelnej), który mówi nam o św. Euzebiuszu, co następuje:


„Św. Euzebiusz z Samosaty, po powrocie z wygnania, ustanowił biskupów w wielu miejscach, czy to dzięki autorytetowi, jaki zdobył dzięki swojemu wiekowi, cnotom i cierpieniom za wiarę, czy też dzięki temu, że przypisywano mu te święcenia, o które zabiegał u tych, którzy mieli władzę ich udzielać. W Barhaea umieścił więc Akacjusza, słynnego wówczas człowieka, który wyróżniał się w życiu monastycznym pod kierownictwem Asteriusza, ucznia św. Juliana Sabasa, i kontynuował tę samą praktykę cnoty podczas swojego biskupstwa, które sprawował przez pięćdziesiąt osiem lat. Jego drzwi były zawsze otwarte dla wszystkich, tak że można było z nim rozmawiać o każdej porze, nawet podczas posiłków i w nocy; nie wahał się bowiem przerywać snu, tak mało obawiał się świadków swoich najskrytszych czynów. Św. Euzebiusz mianował również Teodota, znanego z życia ascetycznego, biskupem Hierapolis, Euzebiusza z Chalkis i Izydora z Cyru, obu ludzi wielkiej gorliwości i wyjątkowych zasług; w Edessie umieścił św. Eulogiusza, który został był wygnany do Egiptu, ponieważ św. Barsus zmarł jakiś czas wcześniej. Eulogiusz mianował Protogenesa, towarzysza swoich trudów i wygnania, biskupem i osadził go w Carrhae, aby tam ustanowił religię. Ostatnim miejscem, w którym św. Euzebiusz z Samosaty mianował biskupa, była Dolicha, małe miasto w Syrii, dotknięte arianizmem. Chciał więc mianować tam biskupem Marisa, człowieka zasłużonego i wielkiej cnoty. Jednak gdy sam wkroczył do miasta, ariańska kobieta rzuciła w niego dachówką ze dachu swojego domu, co spowodowało złamanie czaszki, w wyniku czego wkrótce potem zmarł. Jednak przed śmiercią kazał obecnym przysiąc, że nie będą ścigać tej kobiety; taki był koniec św. Euzebiusza z Samosaty. Kościół zalicza go do męczenników i czci jego pamięć dwudziestego pierwszego czerwca. Jego następcą został jego bratanek Antioch, który podążył za nim do Tracji podczas jego wygnania i który sam został wygnany do Armenii.” [9]


Ksiądz Montrouzier, wyjaśniając ten fakt w kategoriach teologicznych i kanonicznych, przedstawia następującą refleksję:


„Historia z uznaniem wspomina przykład świętego Euzebiusza, biskupa Samosaty, który w czasie prześladowań ariańskich podróżował po Kościołach, aby zapewnić im wiernych kapłanów i pasterzy (zob. poniższy akapit). Jednak aby pochwalić tę cechę i inne podobne, nie trzeba odwoływać się do rzekomego ustępstwa, które nigdy nie miało miejsca. Wystarczy powiedzieć, że na mocy miłości, która jednoczy wszystkich członków Kościoła, biskupi są sobie winni wzajemną pomoc, dla której mogą słusznie liczyć na zgodę Rzymskiego Papieża w przypadkach nieprzewidzianej konieczności, ponieważ wydaje nam się jasne, że wikariusze apostolscy, których dni są w ten sposób zagrożone, mogą i muszą szybko wyświęcić przynajmniej jednego biskupa, aby skutecznie przyczynić się do zachowania chrześcijaństwa. Ale na jakiej podstawie będą działać? Czy będzie to na mocy jurysdykcji powszechnej przyznanej na wypadek skrajnych sytuacji? Nie. Będą opierać się wyłącznie na domniemanej zgodzie Papieża Rzymskiego, którego intencje interpretują jako mędrcy.” [10]


To wyjaśnienie podane przez ks. Montrouziera jest bardzo istotne dla naszej obecnej sytuacji. Jest jasne, że biskupi, którzy pozostali wierni w czasie wielkiego kryzysu w historii, musieli kontynuować misję Kościoła, i jest jasne, że ta ciągłość jest domniemaną zgodą każdego prawowitego papieża. Dlatego też jasne jest, że to, co mówi się o św. Euzebiuszu, można powiedzieć o arcybiskupach Thucu, Lefebvrze i kilku innych, a także o tych, którzy kontynuują ich misję dzisiaj.


b) Urząd duszpasterski diecezji nie jest prawem boskim, lecz raczej ewolucją prawa kościelnego, a zatem podlega zmianom.

Ten punkt jest być może najbardziej podstawowy i oczywisty. Powszechnie wiadomo, że diecezje były często tworzone, niektóre były rozszerzane, inne znoszone itd. Innymi słowy, jest to element Kościoła o charakterze czysto akcydentalnym, który może być dostosowywany i modyfikowany w zależności od okoliczności. Jest oczywiste, że w sytuacji, w której się znajdujemy, można słusznie założyć, że ustawodawstwo papieskie milcząco zezwala na modyfikacje niezbędne do skutecznego sprawowania urzędu duszpasterskiego.

Ponadto należy zauważyć, że w Kościele nie zawsze istniało konkretne wytyczenie granic terytorialnych.

W artykule poświęconym diecezjom Catholic Encyclopedia podaje następujące informacje
:


„Nie da się ustalić, jakich zasad przestrzegano we wczesnym Kościele, aby ograniczyć terytorium, nad którym każdy biskup sprawował swoją władzę...” [11]

„Dokładne ograniczenia terytorium biskupiego nie mogły budzić większego zainteresowania w początkach chrześcijaństwa, ponieważ byłoby to niewykonalne.” [12]


Dlatego też zastrzeżenia dotyczące urzędu, nad którym biskupi sprawują swoją władzę, w obecnym kontekście wydają nam się nieistotne. Faktem jest, że biskupi tradycjonalistyczni rządzą i nauczają określone wspólnoty w sposób regularny i stabilny; nie są oni biskupami nieokreślonymi ani czysto sakramentalnymi, jak się często fałszywie sugeruje. Często widzimy budowę kaplic, seminariów, oratoriów i misji, składanie wyrzeczeń się błędów itd. Innymi słowy, wszystkie działania należące do sfery prawnej jurysdykcji zewnętrznej, których nie można wyjaśnić jedynie odwołaniem się do jurysdykcji uzupełnionej w poszczególnych przypadkach, ponieważ mówimy o działaniach wykonywanych w sposób stabilny i zwyczajowy. 

Chodzi nam o to, że posługa duszpasterska biskupów tradycjonalistycznych jest jasnym i oczywistym faktem, którego nie może poważnie zaprzeczyć nikt, kto ma choćby minimalną wiedzę na temat pracy duchowieństwa tradycjonalistycznego.

Wszystkie te działania są zawsze wykonywane w sposób stały za zgodą biskupa, bez której niemożliwe byłoby ich przeprowadzenie. Dlatego twierdzimy, że urzędy te nadal właściwie do nich należą.


Wniosek

Ksiądz prałat Van Noort przedstawia w tym względzie ważną zasadę:

 

„Jedną rzeczą jest zmiana konstytucji Kościoła, a zupełnie inną – zapewnienie nadzwyczajnych środków w nadzwyczajnych okolicznościach.” [13]


W żadnym miejscu nie ma tu mowy o wprowadzaniu zmian w konstytucji Kościoła: nie ma wątpliwości, że jurysdykcja kościelna wywodzi się od Papieża. Jednak, mówiąc konkretnie, należy również pamiętać, że jurysdykcja jest przyjmowana z woli Papieża, a niekoniecznie na podstawie pisemnego mandatu. W nadzwyczajnych okolicznościach konieczności obecna hierarchia może domniemywać wolę Papieża, ponieważ nieodłącznym obowiązkiem każdego biskupa ustanowionego kanonicznie jest zapewnienie rozwoju i ciągłości Kościoła wraz ze wszystkimi niezbędnymi atrybutami i uprawnieniami.

Nazwijmy to jurysdykcją zwyczajną, jurysdykcją zwyczajową lub jakkolwiek sobie życzysz. Chodzi o to, że niezbędna jurysdykcja, która czyni biskupów tradycjonalistycznych prawowitymi pasterzami Kościoła, istnieje do dziś, co wyjaśnia, dlaczego muszą oni być uważani za członków niedoskonałego soboru na mocy prawa Bożego.

[1] Święty Robert Bellarmin, De Conciliis, w: Opera Omnia, t. II, (Paryż: Ludovicum Vivès, 1870), księga I, rozdz. XIV, s. 217

[2] Catholic Encyclopedia, “Papal Elections”, wydanie z 1913 r.

[3] Obie te kary są surowsze. Warto zauważyć, na przykład, że gdy dochodzi do depozycji, oznacza to już wcześniejszą utratę urzędu: „[Depozycja] jest surowsza niż pozbawienie funkcji. Obejmuje suspensę, pozbawienie wszystkich urzędów i beneficjów, jakie duchowny może posiadać, oraz dyskwalifikację do sprawowania jakiegokolwiek urzędu lub beneficjum w przyszłości”. (ks. Matthew Ramstein, J.U.D., Manual of Canon Law, 1947, L. V, rozdz. II, art. II, s. 692)

[4] Sobór Watykański I, Konstytucja dogmatyczna Pastor aeternus (sesja 4, 18 lipca 1870 r.), rozdz. 2.

[5] Papież św. Pius X,  Vacante Apostolica Sede, (1904)

[6] Papież Pius XII,  Vacantis Apostolicae Sedis, (1945)

[7] Św. Alfons Maria de Liguori, Theologia Moralis, t. 1 (Augustae Taurinorum: Ex Typis Hyacinthi Marietti, 1879), księga 1, traktat 2, De legibus, nr 421, 86.

[8] Tomasz de Vio (kardynał Kajetan), De comparatione auctoritatis papae et concilii cum apologia eiusdem tractatus, w: Scripta theologica, t. 1, red. Vincentius M. Iacobus Pollet (Romae: Apud Institutum „Angelicum”, 1936), rozdz. 13, nr 204, 97​

[9] Claude Fleury, Ecclesiastical History of M. L’Abbé Fleury, tom 2 (Londyn: wydrukowane przez T. Wooda dla Jamesa Crokatt, w Golden Key, w pobliżu Inner-Temple Gate na Fleet Street, 1728), 500–501

[10] „Origine de la juridiction épiscopale”, Revue des sciences ecclésiastiques, seria 3, tom 5, nr 145 (1872): 397

[11] Catholic Encyclopedia, “Dioceses”, wydanie z 1913 r.

[12] Tamże.

[13] G. Van Noort, Christ’s Church, tłum. i red. John J. Castelot i William R. Murphy (Westminster, MD: Newman Press, 1959), 320 n. †

  • Telegram

Unam  Sanctam

bottom of page